Wywrotka to normalna część pływania kajakiem. Warto ją sobie wcześniej przećwiczyć na płytkiej, ciepłej wodzie, żeby w prawdziwej sytuacji ciało wiedziało, co robić, zanim zdąży się przestraszyć.
Pierwsze sekundy: trzymaj kajak i wiosło
Po wpadnięciu do wody złap się kajaka. Odwrócony kadłub jest jak boja – utrzymuje na powierzchni, oszczędza siły i sprawia, że reszta grupy dobrze cię widzi. Drugą ręką pilnuj wiosła, bo gubi się je najłatwiej, a bez niego daleko się nie dopłynie. Nie szarp się i nie próbuj od razu wszystkiego naraz: najpierw opanuj oddech, potem rozejrzyj się, gdzie jest najbliższy brzeg i czy woda nie znosi cię na przeszkodę.
Jak wrócić do kajaka
Na płytkiej wodzie sprawa jest prosta: stań, odwróć kajak do właściwej pozycji energicznym ruchem, wylej z niego wodę i dopiero wtedy wsiadaj. Na głębokiej najpierw doholuj się z kajakiem do brzegu albo do miejsca, gdzie sięgasz dna – wsiadanie z powrotem do zalanej łódki na środku jeziora jest trudne nawet dla wprawnych. Jeśli musisz wsiąść z wody, robi się to od strony rufy, wciągając się na pokład i dopiero potem zsuwając do kokpitu. Pompka lub czerpak do wybierania wody to drobiazg, który potrafi uratować dzień, więc miej je przy sobie.
W grupie nikt nie zostaje sam
Najlepszą asekuracją jest druga osoba w zasięgu wzroku. Płyńcie tak, by widzieć osobę przed sobą i za sobą, i nigdy nie zostawiajcie ostatniego kajaka samego z tyłu. Osoba z przodu ostrzega pozostałych o tym, co widzi pierwsza: o wystającym kamieniu, zwalonym drzewie, kołku pod powierzchnią. Osobie w wodzie pomaga się, opróżniając i stabilizując jej kajak, a przy dłuższym holowaniu używa się liny przypiętej do pasa. Gdy sytuacja robi się poważna, ratuje się człowieka, nie sprzęt – kajak i wiosło można odzyskać później.
Zimna woda jest groźniejsza, niż wygląda
Największe ryzyko to nie samo zamoczenie, tylko zimno. Poniżej mniej więcej piętnastu stopni woda wywołuje szok termiczny: pierwszy, mimowolny wdech i gwałtowne przyspieszenie oddechu, którego przez chwilę nie da się opanować. Pomaga to zapamiętać uproszczony schemat: około minuty na złapanie oddechu, około dziesięciu minut sprawnych ruchów, zanim zesztywnieją dłonie i ramiona i około godziny, zanim chłód odbierze przytomność. W bardzo zimnej wodzie te czasy są znacznie krótsze, a cały ten zapas czasu masz wyłącznie w założonej kamizelce. Dlatego ubieraj się pod temperaturę wody, nie powietrza: ciepły, słoneczny dzień nie oznacza, że woda w rzece jest ciepła.
Jazy, walce i zwałki: tego się nie lekceważy
Najniebezpieczniejsze na spokojnych nizinnych rzekach nie są bystrza, tylko niskie, równe progi i jazy. U ich podstawy tworzy się walec – cofający się prąd, który potrafi zatrzymać kajak, a po wywrotce przytrzymać w wodzie także człowieka. To dziś jedna z głównych przyczyn utonięć kajakarzy, dlatego do jazu nie podpływa się od dołu i nie próbuje przechodzić go z rozpędu bez rozpoznania; jazy pokonuje się, przenosząc kajak brzegiem. Podobnie groźne są zwałki, czyli zatopione drzewa i podmyte brzegi – po wypadnięciu z kajaka nie zbliżaj się do nich, bo woda potrafi wcisnąć pod powierzchnię. Do każdej przeszkody podpływa się powoli i uważnie.
Kamizelka to nie formalność
Wszystko powyższe działa pod jednym warunkiem: kamizelka jest założona, zapięta i dopasowana, zanim wsiądziesz do kajaka. Trzymana pod ręką albo wożona w bagażu nie uratuje nikogo – po wywrotce nie ma czasu ani sił, żeby ją zakładać. To ona utrzymuje na powierzchni, gdy szok termiczny odbiera kontrolę nad oddechem, i to dzięki niej reszta tych rad ma w ogóle sens.