Najdłuższa rzeka świata zaczyna się jako strumień w chmurnym lesie na wzgórzach Rwandy. Trudno w to uwierzieć, stojąc później nad szeroką deltą w Egipcie, ale woda, która po tysiącach kilometrów wpada do Morza Śródziemnego, spływa najpierw z bagien i mgieł Lasu Nyungwe, na wysokości blisko dwóch i pół tysiąca metrów. W 1993 roku grupa kajakarzy z Krakowa przyjechała tam, żeby przepłynąć sam początek Nilu.
Gdzie zaczyna się Nil
Za najdalsze źródło Nilu uznaje się dziś potok Rukarara, wypływający z Lasu Nyungwe na zachodzie Rwandy. Stamtąd woda płynie kolejno jako Mwogo i Nyabarongo, potem jako Kagera, największy dopływ Jeziora Wiktorii, a dopiero z tego jeziora wypływa jako Nil Biały i rusza przez pół Afryki na północ. To zupełnie inna rzeka niż Nil Błękitny, którego źródła leżą w Etiopii; obie łączą się dopiero w Chartumie.
Przez stulecia geografowie spierali się o to, gdzie naprawdę zaczyna się Nil. Dopiero ekspedycje z lat 2005–2006, wykorzystujące odbiorniki GPS, wskazały jako najdalsze źródło system rzek Nyabarongo i Kagery w Rwandzie. Kiedy jednak Polacy dotarli tam w 1993 roku, kwestia ta wciąż pozostawała otwarta. Rejon Kagery i Nyabarongo był już uznawany za najbardziej prawdopodobny początek Nilu, ale nie istniało jeszcze powszechnie akceptowane potwierdzenie. Płynęli więc po rzece, której początek wciąż był przedmiotem naukowej debaty.
Sto kilometrów pierwszego przepływu
Najważniejszym osiągnięciem wyprawy było pierwsze w historii przepłynięcie około stu kilometrów Rukarary. W świecie kajakarstwa górskiego takie dokonanie nazywa się first descent i jest jednym z najbardziej cenionych osiągnięć. Oznacza, że nikt wcześniej nie spłynął tą rzeką. Nie istnieją opisy, zdjęcia ani wskazówki pozostawione przez poprzedników. Każdy kilometr odkrywa się samodzielnie, a odpowiedź na pytanie, co czeka za następnym zakrętem, poznaje się dopiero wtedy, gdy dopłynie się na miejsce.
Trzy kraje, trzy rzeki
Wyprawa nie zakończyła się w Rwandzie. Jej uczestnicy dotarli także do Ugandy, gdzie pływali na bystrzach poniżej Wodospadów Owena – w miejscu, z którego Nil Biały wypływa z Jeziora Wiktorii i rozpoczyna swój bieg przez Afrykę. Później przenieśli się do Kenii, gdzie jako pierwsi przepłynęli górny odcinek Tany, najdłuższej rzeki kraju, uchodzącej do Oceanu Indyjskiego. W ciągu jednej wyprawy eksplorowali rzeki w trzech państwach i dokonali dwóch pierwszych udokumentowanych spływów.
W poszukiwaniu nieznanych rzek
Nil był kolejnym ogniwem w łańcuchu wypraw krakowskiego Bystrza. Ten sam klub w 1981 roku przepłynął kanion Colca w Peru, w 1990 pływał po rzekach Australii, a dwadzieścia lat po Nilu, w 2013, spłynął Wielkim Kanionem Kolorado. Wyprawę do źródeł Nilu, jak wiele innych, sfilmował jej uczestnik Łukasz Pająk, ten sam, który dwie dekady później był w ekipie na Kolorado. To głównie dzięki takim zapisom pamięć o tych spływach w ogóle przetrwała, bo w kraju mówiło się o nich niewiele.
Rok przed katastrofą
Polacy pływali w Rwandzie w 1993 roku, w kraju spokojnym na pozór, a w rzeczywistości stojącym nad przepaścią. Kilka miesięcy później, wiosną 1994 roku, doszło tam do ludobójstwa, w którym w sto dni zginęło około miliona ludzi. Te same rzeki, Nyabarongo i Kagera, niosły wtedy do Jeziora Wiktorii ciała ofiar. Kajakarze przepłynęli źródło największej z afrykańskich rzek na chwilę przed tym, jak jej początek stał się jednym z obrazów tamtej zbrodni.
Została po tej wyprawie rzecz z pozoru drobna, a naprawdę rzadka: zapis pierwszego przepłynięcia strumienia, od którego zaczyna się Nil, zrobiony przez ludzi, którzy przyjechali tam wyłącznie po to, żeby popłynąć tam, gdzie nikt wcześniej nie płynął.